Problemy z zajściem w ciążę u 19-latki – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska Problemy z zajściem w ciążę u 26-letniej kobiety – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska Chciałabym zajść w ciążę, ale bez partnera.
Witam. Mam 28 lat. Chciałabym zajść w ciążę. Od 5 miesięcy leczę się na niedoczynność tarczycy w kierunku Haszimoto. Początkowo miałam 5,35 TSH aktualnie mój wynik wynosi 2,075. ATPo 3,5 norma od 0 do max 9), ATG 5,1 (norma max 4,0). Biorę euthyrox 25 /50 mg. Czy mając taki wynik mogę zacząć starać się o dziecko???
Planowanie ciąży wiąże sie z odpowiednim przygotowaniem organizmu do wysiłku, jakim jest ciąża i poród. Dlatego, jeśli planujesz ciążę, zmień dietę! Sposób odżywiania ma ogromny wpływ na twoją płodność. Sprawdź, co jeść, żeby zajść w ciążę.
Ale tłumaczę sobie, że to niemożliwe, bo kto miałby wytrysk na ławkę na weselu. Pamiętam, że miałam wilgotną bieliznę, ale żadnych białych śladów nie widziałam. Możliwe, żebym w ten sposób zaszła w ciążę? Chciałabym, żeby Pani mi to wytłumaczyła.
Poniżej znajdziesz do nich odnośniki: Planowanie ciąży po stosowaniu tabletek antykoncepcyjnych stosowanych przez 5 lat – odpowiada Lek. Rafał Gryszkiewicz. Czy przejmować się zajściem w ciążę w tej sytuacji? – odpowiada Lek. Aleksandra Witkowska. Szansa zajścia w ciążę po stosunkach z mężczyzną bez zabezpieczenia
Lek. Małgorzata Horbaczewska. 82 poziom zaufania. Witam serdecznie. Nie ma specjalnych sposobów na skuteczne zajście w ciążę. Jeżeli wystąpiła już miesiączka można próbować zajść w ciążę. Dobrym posunięciem było przyjmowanie kwasu foliowego. redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie.
Nawet jeśli nasienie psa wpadnie bezpośrednio do pochwy, nawożenie nie nastąpi. Z podanego powodu. Pytanie, czy dana osoba może zajść w ciążę od psa, jest identyczne z następującym: "Czy ryba może urodzić ptaka?" Zgadzam się, nie będziesz nawet myślał o odpowiedzi. A oto trzecie pytanie: "Czy pies może zajść w ciążę od
CctIF. Hanna Lis chętnie wypowiada się na tematy społeczno-polityczne. Dziennikarka nie szczędzi gorzkich słów partii rządzącej. Tym razem odniosła się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Dziennikarka podkreśliła, że gdyby była młodsza, nie zdecydowałaby się na ciążę w Polsce PiS. Hanna Lis po raz kolejny krytycznie oceniła działania partii rządzącej. Dziennikarka odniosła się do głośnego tematu aborcji w Polsce i kontrowersyjnego wyroku TK. Hanna Lis w twitterowym wpisie podkreśliła, że gdyby była młodsza, nie zdecydowałaby się na ciążę w Polsce rządzonej przez też: Hanna Lis opowiedziała o swojej chorobie: "Kobiecość nie musi boleć tak, żebyśmy wyły" Hanna Lis gorzko o partii rządzącej: "Nie chciałabym zajść w ciążę w Polsce PiS""Gdybym dziś miała znów 28 lat, nie zdecydowałabym się na zajście w ciążę w Polsce PiS-u. Inaczej niż prezes Kaczyński i biskupi, nie miałabym tyle odwagi, by urodzić dziecko skazane na śmierć, a potem bezradnie patrzeć na jego agonię" - podkreśliła Lis stoi murem za kobietami i bardzo krytycznie odnosi się do decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przerwanie ciąży ze względu na ciężkie wady płodu jest niezgodne z temu, tuż po tym, gdy w mediach pojawiła się informacja o opublikowanym orzeczeniu TK, Hanna Lis zamieściła przejmujący wpis, publikując też wspólne zdjęcie sprzed lat z córkami."Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej postanowił dziś skazać polskie Kobiety na TORTURY. Od dziś zabroniona jest aborcja w przypadku wad LETALNYCH, a zatem takich, które skazują płód na śmierć tuż po urodzeniu. Co to znaczy? Kobiety są od dziś ZMUSZONE rodzić płody bezczaszkowe, bezmózgowe, tak dramatycznie i nieodwracalnie uszkodzone, że każda sekunda ich „życia” jest którego nawet najlepsze leczenie hospicyjne nie jest w stanie uśmierzyć. Od dziś MUSZĄ przyjść na świat. Po co? Żeby umrzeć w cierpieniach? Pamiętacie „dziecko Chazana”? Ja pamiętam doskonale. Rozmawiałam z rodzicami tego dziecka, które przyszło na świat tylko po to, aby umierać w męczarniach. Pamiętam ból tych ludzi. Po co? Jestem matką dwóch córek, więc mam PRAWO i obowiązek, aby w moim i moich dzieci imieniu, zapytać rządzących: jakim prawem skazujecie nas na tortury?" - napisała dziennikarka.
Po pierwsze chciałabym podziękować wszystkim naszym czytelniczkom, które podzieliły się ze mną historiami swoich laktacyjnych poczęć i niepoczęć. Dzięki, że zawsze możemy na was liczyć. W czasie karmienia piersią, podobnie jak w innych reprodukcyjnych okresach życia kobiety kwestie płodności sprowadzają się do trzech zasadniczych: 1. chcę mieć już kolejne dziecko vs. 2. nie chcę mieć na razie dziecka i jak te dwie sytuacje mają się do karmienia piersią. Jest jeszcze trzecia grupa, pod tytułem: 3. będzie co ma być, jak będzie to będzie, a jak nie to nie. W waszych mejlach przeważały jedynki i trójki. Wiele z was, podobnie jak duża część społeczeństwa twierdzi, że karmienie piersią chroni/ lub wręcz uniemożliwia zajście w ciążę. Pary, które aktualnie nie pałają chęcią posiadania kolejnego potomstwa cieszą się z tej darmowej i ekologicznej metody antykoncepcji…do czasu takiej oto sytuacji 😉 „Zaszłam w drugą ciążę, gdy mój syn miał ok. 9 miesięcy przy czym ok. 5 miesiąca jego życia zaczęłam mu rozszerzać dietę. Przyznam że liczyłam na to, że laktacja trochę dłużej zatrzyma owulację 😉 Syn często w ssał pierś i w dzień i w nocy”. Inne z kolei rozważają ograniczenie czy zakończenie karmienia piersią, celem poczęcia kolejnego potomka. „W moim przypadku wygląda to tak: bardzo chcieliśmy z mężem starać się o drugie dziecko jak najwcześniej żeby była mała różnica wieku (…)Ale…No właśnie ale niestety do tej pory nie miesiączkuję ze względu na kp. Nie, nie jestem w ciąży, byłam teraz u lekarza jak zresztą wcześniej i wszystko jest ok poza tym że dopóki karmię nie mogę zajść w drugą ciążę 🙁 Wiadomo brak owulacji, okresu brak możliwości zajścia w ciążę i tu mam wielki dylemat bo chciałam córkę kp jak najdłużej tzn do 2 Przyznacie, że można zgłupieć. Jedni zachodzą w ciążę, inni nie, jedni mogą, drudzy nie. W końcu wpływa ta laktacja na płodność czy nie wpływa…? Wpływa, ale rzecz nie jest ani prosta, ani oczywista, ani do końca wyjaśniona, ani u wszystkich taka sama. Niestety. Faktem jest, że zarówno w ciąży jak i po porodzie możemy poczynić spore oszczędności na comiesięcznych zakupach w dziale higieny intymnej. Jedni dłużej, inni krócej. Rozpiętość czasowa jest zaiste imponująca – i w tym cały szkopuł. U kobiet niekarmiących piersią owulacja wraca średnio między 6 a 13 tygodniem (45-94 dniem) po porodzie [1]. Rzadko wcześniej niż przed 6 tygodniem. Znaczna ich część poprzedzona jest miesiączką i może zakończyć się ciążą. U matek karmiących piersią pełna płodność często wraca skokowo, później niż u kobiet niekarmiących, ale nie zawsze. Ramy czasowe są szerokie, w literaturze podają – od kilkunastu tygodniu do dwóch lat i dłużej. Ale może być i tak: „… karmiłam ją wyłącznie piersią; po 6tygodniach po porodzie podczas kontroli ginekolog robiąc usg powiedziała: „o, właśnie jest pani jedną z tych kobiet, którym karmienie nie zatrzymuje płodności. Tutaj widzimy piękny duży pęcherzyk, który zaraz się uwolni.” …Na potwierdzenie jej słów dwa tygodnie później miałam miesiączkę. Karmienie w ogóle nie przeszkadzało powrotowi regularnego cyklu. W ciążę nie zaszłam wtedy, bo się zabezpieczaliśmy. Jestem jednak pewna, ze bez zabezpieczenia miedzy moimi dziećmi byłoby max 10 m-cy różnicy wieku;).” Albo tak: „Jestem właśnie w 8 tygodniu ciąży(…), było tak, że prawie po 2 latach dostałam pierwszy okres i wygląda na to, że zaraz potem przy pierwszej okazji doszło do zapłodnienia, także tą miesiączką nie zdążyłam się nacieszyć ;)) Chcieliśmy z mężem, żeby różnica wieku między naszymi pociechami była niewielka, ale ja jeszcze wciąż jestem w szoku, że nam się udało tak szybko!! Nie żebym żyła w przeświadczeniu, iż laktacja jest środkiem antykoncepcyjnym, ale jednak wydawało mi się, że może utrudnić sprawę…” Albo jeszcze inaczej. Rozumiecie? Zdarza się i tak, że owulacja pojawia się przed wystąpieniem pierwszej poporodowej miesiączki, co też może zaskoczyć: „Nam udało się począć kolejne dzieciątko w 14-stym miesiącu laktacji i było to o tyle zaskakujące, że od czasu pierwszej ciąży nie dostałam jeszcze okresu” Istnieje mocno ugruntowana w literaturze teoria, że poporodowy brak okresu to efekt uboczny laktacji. W rzeczywistości jest to wynik procesów neurohormonalnych, które w efekcie blokują funkcje jajników – do dnia dzisiejszego nie wiadomo jednak jak to się dokładnie dzieje. Pewnikiem jest że jak nie ma jajeczkowania (owulacji), nie ma okresu – nie ma mowy o ciąży. Jest to okres tak zwanej fizjologicznej niepłodności. Badacze od lat dociekają co jest przyczyną tak dużych różnic w czasie królowania „bezokresia” w życiu kobiety. Dwa główne czynniki wysuwają się w tym wyścigu na prowadzenie – karmienie piersią i jego intensywność oraz stopień odżywienia kobiety. Pierwsza teoria jest powszechnie znana. Na blokujące owulację intensywne karmienia składa się częstotliwość karmień, czas trwania karmienia i długość kp. Czy zatem karmienie piersią uniemożliwia/chroni przed ciążą? Tu akurat odpowiedź jest jednoznaczna. Karmienie piersią nie chroni przed ciążą co jest równoznaczne z tym, że karmiąc piersią można zajść w ciążę. Przecież jedni chcą się ochronić, a drudzy chcą mieć dziecko. Samo kp nie zabezpiecza przed kolejną ciążą dlatego, że według teorii oprócz ssania piersi niepłodność laktacyjną warunkuje także kilka innych, bardzo ważnych czynników oraz bardzo ważne indywidualne cechy kobiety (zwróć uwagę na wytłuszczenie i wyzielenienie). Kiedy byłam 6-cio letnią dziewczynką opisano już specjalną metodę – LAM (Lactational Amenorrhea Method – laktacyjnego braku miesiączki). Jest to uznana przez WHO metoda planowania rodziny, która cechuje się wysoką, bo aż 98% skutecznością w zapobieganiu ciąży. Informacja dla tych, którzy chcą kolejnego dziecka brzmiałaby tak: kobiety karmiące wyłącznie piersią mają do 2% szans na poczęcie w pierwszych 6 miesiącach [3, 4]. Tyle w teorii. W praktyce zaledwie 26% stosujących tą metodę par wie o co w tym chodzi [5]. Skoro jest to metoda to muszą być spełnione określone warunki aby zadziałała. Wysoką skuteczność antykoncepcyjną warunkują: brak miesiączki i żadnej krwawej wydzieliny z dróg rodnych, dziecko młodsze niż 6 miesięcy karmione wyłącznie lub niemal wyłącznie piersią. Efekt blokowania płodności wzmacnia częste karmienie (łączna ilość czasu spędzonego na karmieniu na dobę), efektywne karmienie (dziecko prawidłowo ssie i przybiera na wadze), unikanie długich przerw (4godziny w dzień i 6 w nocy) między karmieniami, unikanie dopajania, dokarmiania, podawania smoczka uspokajacza. Jeśli któryś z tych warunków szwankuje, ot chociażby np. przerwa między karmieniami wydłużyła się 2 razy w tygodniu powyżej 6 godzin lub 1 raz powyżej 10 godzin, dziecko jest dokarmiane czy ssie smoczek, to metoda przestaje być metodą [6]. Wygląda na to, że nie można mieć wszystkiego a intensywne karmienie piersią praktycznie wyklucza posiadanie kolejnego potomstwa. Chociaż nie, wystarczy spełnić antywarunki metody LAM: dać dziecku smoczek zamiast piersi, wydłużyć przerwy między karmieniami, wynieść się w nocy do innego pokoju albo w ogóle przestać karmić. Czyli robić wszystko to, co dziecku i laktacji delikatnie mówiąc nie służy ale ma służyć płodności, z mniejszym lub większym skutkiem. W moim przypadku intensywnego, wyłącznego, ekologicznego karmienia piersią okres powrócił po 4 miesiącach – liczyłam na więcej 😉 W kolejnym cyklu były już wyraźne oznaki płodności. Kiedy pod lupę wzięto badania dotyczące LAM okazało się, że przy wyłącznym karmieniu piersią i braku miesiączki ilość dzieci narodzonych z tej metody jest porównywalna z tymi, które narodziły się bez żadnej metody. Ot co. Powrót menstruacji różni się zasadniczo między innymi w zależności od badanej populacji – dlatego poddano w wątpliwość czy to LAM opóźnia powrót miesiączki czy też nie [7]. W ogóle badania nad płodnością dotyczą w głównej mierze krajów rozwijających się. Możemy sobie narzekać jednak dobrze wiemy, że warunki życia, pracy, odżywienia a czasem i walki o przetrwanie są dalekie od naszych zachodnich wygód. Kolejna ciąża w takich warunkach może oznaczać być albo nie być, życie lub śmierć. Dosłownie. Podczas gdy w naszych warunkach tylko w przenośni, mam nadzieję. Czy można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – karmić na żądanie i zajść w ciążę? Można. W tym akapicie zaprezentuję wam w skrócie drugą hipotezę poporodowej niepłodności. Istnieją badania, w których nie zauważono związku między wzorcem karmienia, a powrotem płodności [8, 9]. Być może jest więc jeszcze jakiś czynnik, który należy brać pod uwagę w temacie płodności i laktacji? I tak odkryto radosną nowinę że stopień odżywienia kobiety może się w tej grze o płodność bardzo liczyć. Mówi o tym hipoteza niepłodności laktacyjnej, która wiąże się bezpośrednio z bilansem energetycznym (metabolic load hypotesis) kobiety. Bilans jak to bilans może być ujemny lub dodatni. Wiadomo, że karmienie piersią wiąże się z dużym nakładem energetycznym potrzebnym do wyprodukowania tych hektolitrów mleka dla dziecięcia (moje ciało podarowało – klik). Według tej hipotezy powrót płodności po porodzie zależy od właśnie intensywności stresu metabolicznego jakim jest dla kobiety produkcja mleka. Oprócz wydatku metabolicznego na eksport, ciało matki karmicielki też potrzebuje dodatkowej energii do pracy, codziennych aktywności, do życia. Bilans będzie dodatni w momencie kiedy całkowita liczba kalorii przyjęta z jedzeniem jest wyższa niż wydatek energetyczny konieczny do codziennych aktywności i kp. Jeśli karmienie piersią jest ponad siły (bilans energetyczny jest ujemny) to jest to informacja dla organizmu, że nie czas na reprodukcję. Oczywiście jedna i druga hipoteza wcale nie muszą się wykluczać – kiedy kończymy wyłączne kp, zmniejszamy jego częstotliwość i tak dalej, to zmniejsza się obciążenie metaboliczne matki. W innych przypadkach może być niezależne od kp. Nawet rzadkie akty karmienia piersią będą się wiązały z dużym obciążeniem metabolicznym dla kobiet słabo odżywionych czy ze zwiększonym zapotrzebowanie energetycznym – praca, sport czy inne aktywności. To trochę tak (tylko mocniej) jak ze sportowczyniami (i anorektyczkami), których jajniki w pewnym momencie powiedzą stop. Logiczne. Dlatego hipoteza ta pokazuje dodatkowe czynniki, które oprócz kp (bądź niezależnie od niego) w kwestiach płodności mogą być brane pod uwagę. Ciąża, poród i wychowywanie dzieci wymaga od nas ogromnych zasobów energetycznych. Przykładowo w ciąży, matka musi wspomóc wzrastający poziom metabolizmu u potomka sama zwiększając swój nawet dwukrotnie. Jest to wynik szalony i poza wyczynowymi sportowcami nieosiągalny dla zwykłego śmiertelnika. Pisałam o tym w tym artykule, którego nikt nie chce czytać podczas gdy dla mnie to wielkie wow, a nawet WOW. Ciekawe jest jak naukowcy doszli do tego, że nie tylko sama intensywność karmienia piersią ale właśnie wynik bilansu energetycznego daje podstawy do określenia momentu powrotu owulacji. Zaobserwowano, że w momencie, kiedy stężenia białka CRP (marker dla insuliny, która stymuluje jajnikową produkcję estrogenów) w moczu karmiących osiągały określone wartości, to wkrótce potem menstruacja i owulacja – niczym bumerang powracały do swojej właścicielki [10,11,12]. Aby więc zwiększyć szanse na poczęcie w trakcie kp należy stworzyć w organizmie odpowiednie warunki metaboliczne, czyli odżywiać się. Uczestniczki cytowanego badania, Argentynki, oprócz tego, że karmią swoje dzieci z dużą intensywnością (ekologicznie), to jeszcze nie mają w zwyczaju katować się dietami. Jedzą monotonnie ale dużo i kalorycznie. Codzienna dieta tej populacji obfitowała w ichniejsze smażone na tłuszczu ciasta, gulasz z makaronem, ryżem, ziemniakami, cebulą, marchwią, wołowiną, kurczakiem. A na przekąski – białe pieczywo, smażone ciasto, krakersy, ciastka i słodzone mleko. Taka o typowa dieta karmiącej matki. Podsumowanie: Natura to sprytnie załatwiła. Z jednej strony chce abyśmy przekazywali dalej materiał genetyczny, a z drugiej miesza się w naszą płodność. Z ewolucyjnego punktu widzenia takie działanie było bardzo ważne dla przetrwania gatunku ludzkiego, kiedy matka dla dziecka to jego być albo nie być – 24 godziny na dobę, razem, w bliskim kontakcie, karmiąc, nosząc, chroniąc, będąc. Teraz trochę się pozmieniało. Przystawiając dziecko do piersi wysyłamy do mózgu, a potem do jajników ważny przekaz: „macie labę, organizm matki jest w ciągłej eksploatacji. Mały człowiek jej bardzo potrzebuje. Damy wam znać kiedy macie być zwarte i gotowe”. Mniej więcej taki jest sens niepłodności laktacyjnej – odłożyć poczęcie i całą energię włożyć w opiekę nad nowo narodzonym szkrabem do czasu kiedy dziecko będzie dojrzalsze (bezpieczniejsze), a organizm matki gotowy do kolejnej ciąży. Powrót płodności to temat nieoczywisty. Ile kobiet, tyle historii. Miesiączki wracają w różnym tempie, mogą być poprzedzone owulacją lub nie. Cykle mogą być nieregularne. Spełniając wszystkie warunki metody LAM prawdopodobieństwo zajścia w ciążę szacowane jest na poziomie 2%. Pomimo tego, że LAM jest mocno ugruntowana w literaturze i poparta badaniami prospektywnymi to jednak niewielki odsetek par wie jakie są kluczowe warunki jej skuteczności. Dołóż do tego specyficzne środowiska w jakich były przeprowadzane te badania, indywidualne cechy kobiety, dziecka, środowisko, czasy w których żyjemy, brak wiedzy i wsparcia personelu medycznego i zamiast skutecznej metody mamy niezły chaos. Karmiąc piersią można zajść w ciążę. Hipoteza metaboliczna zakłada, że pod warunkiem osiągnięcia dodatniego bilansu energetycznego, mamy karmiące intensywnie i z dużą częstotliwością są gotowe do poczęcia równie szybko jak te które karmią w „niepełnym wymiarze godzin” [10,13,14,]. Przystawiając dziecko do piersi wysyłamy do mózgu, a potem do jajników ważny przekaz:”spoko, ona karmi jeszcze dziecko ale grunt jest bezpieczny. Ruszajcie z produkcją”. To jak, grillujemy? To jeszcze kilka z waszych wypowiedzi, które mnie urzekły. „Obecnie jestem w 35 tygodniu ciąży, a mój starszy synek ma 18 miesięcy – w ciążę zaszłam mniej więcej w 10. miesiącu życia Szymona. Nie był to czas wyłącznego KP, ale cały czas były co najmniej 3 karmienia w dzień i duuużo w nocy. Zresztą, częstotliwość karmień zwiększyła się jak już byłam w ciąży z tego powodu, że po prostu nie miałam siły nic przygotowywać, a mleko zawsze było ciepłe i gotowe 🙂 Mały Bobas nic na tym nie stracił, mimo wielu uwag ze strony babć, cioć etc., że szkodzę i sobie, i dziecku, kontynuując KP. Całe szczęście, wcześniej dużo czytałam na ten temat i nie dałam się „zastraszyć”, także żaden z lekarzy nie kwestionował słuszności tej decyzji”. „Zaszłam w ciąże kilka dni po pierwszych urodzinach syna. Fakt nie był tylko na piersi, ale z małymi wyjątkami żywił się głównie mlekiem. Słyszałam, że żeby zajść w ciążę potrzebna jest minimum 6 godzinna przerwa w karmieniu najlepiej w nocy (z lektury forum o kp wiem, że po odstawieniu nocek często się udawało zajść). W moim przypadku nie było przerwy nawet 4 godz przez całą dobę. Myślę, ze spokojnie wychodziło nam wtedy 10-12 karmień nawet. Zaszłam w pierwszym miesiącu starań. Karmie do dziś (jestem w 35 tygodniu)”. „nam dwa razy zdarzyło się począć Maluszka w czasie gdy karmiłam piersią. Były to 10 i 14 miesiąc laktacji i nie był to już okres wyłącznego kp”. „zaszłam w ciążę w 13. miesiącu kp – nie było to już kp wyłączne, ale bardzo intensywne (ok. 10 razy na dobę)”.
zapytał(a) o 21:48 Czy chciałabyś zajść w ciążę i zostać matką? Czy należysz do tych dziewczyn, które widzą w ciąży, naturalnym porodzie i macierzyńśtwie coś magicznego, niezwykłego, czego nie mogą się doczekać? Jeśli tak, kiedy po raz pierwszy obudziła się w tobie ta chęć? Jeśli nie, czy myślisz, że kiedyś zmienisz zdanie? Odpowiedzi Nie. Nie kręci mnie uprawianie seksu, ciąża, poród oraz sam fakt posiadania dziecka. 4 razy na nie, że kiedykolwiek zmienię zdanie, bo póki co mam 24 lata i z roku na rok jestem coraz bardziej pewna, że nie chcę posiadać potomstwa. EKSPERTSALIGIA odpowiedział(a) o 22:01 Z jednej strony bardzo bym chciała doświadczyć ciąży (nawet teraz), ale żal mi tego potencjalnego małego człowieka, który się będzie musiał męczyć na tym świecie. Nie magicznego, a strasznego, obrzydliwego. Wychowywanie mnie przeraża, bo chcąc nie chcąc dziecko do pewnego wieku bezkrytycznie przyjmuje wzorce z otoczenia, a boję się myśleć, co by było gdyby moje przyjmował. Poza tym do ciąży trzeba mieć odpowiedzialnego partnera, a taki mi się nie trafił. Może gdyby się trafił, to moje zdanie byłoby inne. EKSPERTGranna. odpowiedział(a) o 08:01 Ja mam dziecko i bardzo się z tego cieszę. Nie zamieniłabym ciąży i teraz bycia matką na nic innego. To doświadczenie dało mi wiele do myślenia i uważam osobiście, że życie bez dzieci jest smutne. Nie uważam też, że byłam egoistką rodząc córkę - to było raczej poniesienie odpowiedzialności za swoje czyny i wcześniej czy później i tak bym tę ciążę którzy uważają, że dziecko jest tylko po to aby potem przejąć majątek i aby podać szklankę wody na starość - powodzenia życzę. Nie chcę zajść w ciążę, bo:1. Mam naturalną skłonność do tycia, więc pewnie przytyłabym i nie mogłabym tego zrzucić, a już mam i tak zaniżoną samoocenę2. Boję się bólu porodu3. Nie mam ochoty mieć potem pochwy jak studnia, już i tak mój mąż nie chce ze mną uprawiać seksu4. Nawet miesiączki mam bolesne, a co dopiero 9 miesięcy ciąży5. Ogólnie cały ten proces rośnięcia w tobie jakiejś obcej istoty i wyjścia z ciała wydaje mi się przerażającyNie chcę mieć dzieci, bo:1. Mam genetyczne skłonności do depresji, moje życie to piekło i nie chciałabym skazywać kolejnej istoty na to samo2. Nie wyobrażam sobie, żeby jakaś obca istota miała się wtrącić pomiędzy mnie a mojego męża3. Ledwo sobie radzę z wychowywaniem siebie, a mam 27 lat, więc wątpię, by to się kiedykolwiek zmieniło. Na pewno nie umiałabym też wychować małego człowieka4. Niemowlaki są dla mnie obrzydliwe, wstrętne i mega głośne5. Nie mam ochoty zmieniać pieluch i myć dup6. Uważam, że można pozostawić po sobie inne dziedzictwo, niż potomstwo7. Jak słyszę historie o tym, jak dzieci traktują swoich rodziców (i przyznaję, że ja też kiedyś nieciekawe traktowałam swoją matkę) to nie mam ochoty się na to narażać8. Dla mnie idealna rodzina to ja i mąż blocked odpowiedział(a) o 02:01 Chciałabym, ale nie zrobię tego z powodów światopoglądowych, nie chcę tworzyć nowego istnienia dla własnej przyjemności. blocked odpowiedział(a) o 17:15 Nie. W ogóle nie kręci mnie wizja uprawiania seksu z facetem, ciąży, porodu, aż w końcu dość, że aby mieć dziecko, musiałabym iść z facetem do łóżka, a tego nie zrobię za żadne skarby świata, to potem musiałabym znosić ból przy porodzie, moje ciało stałoby się dużo mniej atrakcyjne (sądzę, że dość ciężko jest wrócić do dawnej formy, a ciało i tak później nie jest w 100% takie same jak przed porodem), a później po tym wszystkim musiałabym do końca edukacji dzieciaka bulić na niego gruby hajs. W dodatku małe dziecko ciągle ryczy, kilkuletnie marudzi, nastoletnie odpieprza jakieś głupie akcje... I tak do myślę, że kiedyś zmienię zdanie? Nie. Nie czuję tego i kiedy pomyślę o porodzie, ciąży czy sposobie zapładniania, to aż mi się jedzenie mieć w przyszłości kochającą dziewczynę, z którą byśmy podróżowały, mieszkały razem... Dziecko jest zbędne. Nie widzę powodów, żeby je mieć. Nie. Na myśl o ciąży i porodzie robi mi się słabo, a poza tym nie lubię dzieci, więc nie, nie zmienię zdania. Guenon odpowiedział(a) o 17:24 Być może, ale nie wiem, dlaczego miałabym widzieć w ciąży, naturalnym porodzie i macierzyństwie coś magicznego. Rozważam taką ewentualność, odkąd weszłam w tzw. poważny związek i mój partner chce mieć kiedyś dzieci. Ja się zastanawiam. Wolałabym dziecko adoptować, niż urodzićSzczerze mówiąc, ostatnio do mnie doszło, że bardziej, niż przed samym wychowywaniem dzieci wzdragam się przed społecznymi wymaganiami co do tego. Bo spróbuj powiedzieć w szpitalu, że nie będziesz karmić piersią, więc prosisz o hormony na przyblokowanie laktacji i w ogóle to wracasz do pracy, a dzieckiem zajmie się mąż albo oboje po równo. Nie dość, że wszyscy lepiej wiedzą, jak masz wychowywać i dbać o swoje dziecko, to jeszcze nagle cały świat zapomina o tobie, o tym, że ty też jesteś człowiekiem i masz prawo się dobrze czuć. Macierzyństwo nigdy nie powinno być męczeństwem i poświęceniem. Laura779 odpowiedział(a) o 16:22 Nie, wręcz przeciwnie. Uważam macierzyństwo za coś poniekąd okrutnego dla kobiety, ale to oczywiście tylko moje zdanie, nie gardzę matkami. Dla mnie to straszne poświęcać swoje ciało, zdrowie i resztki sił, po to, by później mieć jeszcze większe problemy, bo nie oszukujmy się, wychować dziecko to kawał roboty. blocked odpowiedział(a) o 18:46 Mam czternaście lat, ale bardzo chciałabym mieć dziecko kiedyś w przyszłości. Posiadanie dziecka jest czymś przepięknym - wychowywanie, patrzenie jak dorasta. To piękne toszczyć się o kogoś i kochać ponad życie. Szczerze nie wiem... Kiedyś chciałabym, ale na pewno nie teraz, mam 22 lata, nie wyobrażam sobie mieć teraz dziecka, mam fobię społeczną i to bardzo silną i nie poradziłabym sobie z ciążą, porodem, potem po urodzeniu dziecka zajmować się nim, do tego potrzeba ogromnej przebojowości, obrotności i odwagi. Ja tego nie mam... Poza tym nie wiem czy kiedykolwiek wyjdę z tej okropnej fobii społecznej, chłopaka mam ale nie jestem z nim w pełni szczęśliwa... Niby kocha, ale nie czuję tego, on tylko kocha i jest taki kochający w słowach... Z oświadczynami tak samo, niby miał teraz, niby w tym roku, itd., itd., ściemnia... Poza tym jestem panikarą i strasznie boję się ciąży (mdłości i wymiotów - mam emetofobię) i porodu, bólu porodowego i ogólnie całego porodu... Ostatnia sprawa to to, że chciałabym urodzić dziewczynkę, nie chłopca...Podsumowując: chciałabym, ale za kilka lat, jak dojrzeję, dorosnę i zmieni się moje życie na lepsze (mam nadzieję)...Pozdrawiam Tak. Chciałabym mieć dzieci, ale tylko w tedy kiedy będę miała odpowiedzialnego męża i dobrą sytuację materialną. Niestety boję się bólu podczas porodu, ale myślę, że kiedyś do tego dojrzeje, bo póki co jestem na to jeszcze za młoda. Chciałabym zostać matką (raz)*, dlatego że lubię dzieci i lubię przyczyniać się do ich dobrego wychowania. Poza tym, owszem, uważam, że jest coś niesamowitego w tym, że na świat może przyjść osoba będąca (mówiąc kolokwialnie) połączeniem mojego partnera i mnie. To całkiem fajne i całkiem interesujące. Zresztą, matką chciałam być chyba od zawsze. Jestem osobą, która niestety żyje od celu do celu i zawsze wydawało mi się, że jak już będę miała partnera (gimnazjalny cel numer jeden!), spełnię się zawodowo, to moje życie straci trochę na wartości, że nie będę już miała do czego dążyć, nic nie będzie mi sprawiało radości. Zresztą, wiem, jaka relacja łączy moją mamę (mamę dlatego, że tata dużo pracował i robił jakieś podyplomówki, gdy byłam dzieckiem, tak że poświęcał mi znacznie mniej czasu niż mama, która wówczas tylko pracowała, a fundamenty relacji rodzic-dziecko budowane są zwykle w najmłodszych latach dziecka – nie dlatego, że magiczny okres ciąży albo dlatego, że jestem kobietą) i mnie i uważam, że to supersprawa, i że warto zobaczyć, jak to wygląda od drugiej z całą pewnością nie mam zamiaru rodzić naturalnie. Przy wyrywaniu ósemek mdlałam, tak że tego... Może i jest w tym coś magicznego, ale nie mam zamiaru się męczyć, skoro nie muszę. Uważam, że w okresie ciąży oraz połogu komfort kobiety jest najważniejszy, bo szczęśliwa mama (i tata) = szczęśliwe dziecko.*Raz (ewentualnie dwa, ale w dużym odstępie czasowym), bo:- nie sądzę, że będę zarabiać tyle, żeby zapewnić więcej niż jednemu dziecku odpowiednio wysoki komfort życia;- chcę poświęcić moim dzieciom (czyt. dziecku) tak dużo czasu, jak to możliwe, a uważam, że im mamy więcej dzieci, tym mniej o nich wiemy;- sama jestem jedynaczką i bardzo dobrze się z tym czuję;- jestem raczej typem naukowczyni, nie Matki Polki, w związku z czym codzienne obowiązki sprawiają mi czasami więcej problemów niż innym to: podziwiam osoby, którym udało się WYCHOWAĆ (nie: odchować) większą liczbę dzieci, ponadto znam dużo osób z rodzin wielodzietnych, które są świetnie wychowane. Znam jednak również wiele przypadków, gdzie rodzice byli w bardzo kiepskiej sytuacji materialnej, a co roku pozwalali sobie na nowego potomka – tego nie popieram. Nie i na pewno w najbliższym czasie nie zmienię swojego nie marzyłam o tym aby mieć dzieci, sam fakt bycia w ciąży mnie przeraża. Może jeszcze do tego nie dojrzałam, jednak na obecny moment nawet o tym nie myślę. Gᴏnа. odpowiedział(a) o 21:54 Chce zostać matką, ale nie chcę być w ciąży. blocked odpowiedział(a) o 21:49 boje sie ciazy porodu i malej dziatwy EKSPERTkarola2672 odpowiedział(a) o 19:45 blocked odpowiedział(a) o 20:45 Nie nie chce i zdania nie zmienię. Ból związany z porodem i bycie potem zużytą ścierką nie jest DLA MNIE kuszące. Bezpłodnośc byłaby mi na rękę. Nie lubię dzieci, nie czuje jakiejkolwiek potrzeby posiadania dziecka ani założenia rodziny. Myśl bycia w ciąży budzi u mnie odrazę i niechęć. blocked odpowiedział(a) o 21:50 Tak,chcialabym miec drugie dziecko. blocked odpowiedział(a) o 21:52 nie, HESTEM nieodpowiednia osoba Unse ♥ odpowiedział(a) o 21:54 Nie boje się porodu, małych dzieci.. Przeraża mnie obowiązek, dzieci w wieku 4-17 lat i tak dalej... Nie mam chęci zajścia w ciąże, bo jestem homo więc to tak jakby nawet nie realne. Slimee odpowiedział(a) o 21:58 Kiedyś tak, ale jeszcze nie teraz. Kiedyś pewnie będę chciała. Teraz nie Póki co mam 15 lat i jestem zdecydowanie za młoda na bycie matką ale w przyszłości bardzo chciałabym mieć dzieci Ja bym się podpisała pod wieloma punktami Alohasuitup, po za tym mam prawie 29lat i od 15tu albo 16tu wiem że nie chcę mieć dzieci, zresztą sama z sobą nie do końca radzę, nigdy nie pracowałam bo choruję i może to mi wyjdzie jakoś żeby pracować ale póki co jak miałabym tego bachora utrzymać, po za tym mam problemy ze sobą i swoja osobowością takiego typu osoby sa ostatnimi jakkie powinny się ddeycdowac na dzieci bo dziekco przejęłoby po mnie jakieś dysfunkcyjne zachowania, ciążą- już ważę prawie 90kg nie chcę ważyć ze 120, poród- obryzdlistwo i w ogóle tego bóolu wolę nie wyobrażać, w ogóle nie umiem w małe dzieci i dla mnie słodcy są np moi męscy koledzy a nie małe dzieci, jestem niedojrzała jak na swój wiek i nie widze powodu dla którego m iałabym mieć dziecko, co prawda zamierzam pracować nad samorozwojem ale i tak nigdy nie będę chciała mieć dzieci a kto wie- zanim osiągnę stan idealny osobowości z pomoca psychologa może minie 10lat i imo trochę stara będę na dzieci nawet jakz achcę Dianxia odpowiedział(a) o 10:38 Widzę u siebie potencjał na zostanie matką w przyszłości... ale najwyżej przez adopcję!Może kiedyś mi się coś przestawi w głowie, ale obecnie? Obecnie to dzieci mojego rodzeństwa mi wystarczają Autumnus odpowiedział(a) o 12:39 Kiedyś chciałam mieć dzieci, ale mi się odmieniło. I wątpliwe, by odmieniło się z instynktu macierzyńskiego nie posiadłam nigdy. blocked odpowiedział(a) o 14:30 Nie i wątpię, że kiedyś się to zmieni kooniiuk odpowiedział(a) o 15:06 Jestem chłopakiem i nie chcę mieć dzieci a będąc kobietą też nie chciałbym zajść w ciąże rodzić dziecka i potem je wychowywać Nie, nie, nie. Obrzydliwe to dla mnie, nie chcę nigdy dziecka mieć. Sonia8 odpowiedział(a) o 17:19 ja gdy mialam 10 lat mowilam ze nigdy nie chce dzieci teaz mam 17 i ndal nie zmienilam zdania chyba ze mogla bym je miec z takim jednym aktorem to wtedy tak ja nigdy nie lubilam dzieci ale teraz to sie zmienilo chce dzieci ale nie swoje tylko adopcyjne odpowiedział(a) o 18:22 blocked odpowiedział(a) o 19:04 Jeśli mówimy o zajście w ciąże za kilka/kilkanaście lat to tak, chciałabym zostać matką. Gabi-09 odpowiedział(a) o 21:07 Teraz nie ale za jakieś 10 lat jak ogarnę się życiowo i zawodowo to pewnie tak xdA no i jaszcze jakiś narzeczony by się przydał, ewentualnie chłopak xd blocked odpowiedział(a) o 22:05 Tak chciałabym zajść w ciążę i zostać matką Ta chęć obudziła sie we mnie od dawna Jakbym był kobietą, nie chciałbym być matką jedynie ze względów zdrowotnych. Wszystko inne przemawiałoby za. A jako mężczyznę o wiele bardziej podnieca mnie myśl, że miałbym być ojcem, dzielić się obowiązkami domowymi, spędzać czas z rodziną... niż o rozwoju kariery zawodowej, co mi w życiu kompletnie nie wychodzi, w przeciwieństwie do dzielenia się z innymi uczuciami i emocjami. daryl16 odpowiedział(a) o 22:59 Za parę lat pewnie będę chciała być matką Nie chciałbym zostać matką, a przynajmniej nie teraz gdy mam 15 lat lmaoMozliwe, że zmienię zdanie Uważasz, że ktoś się myli? lub
Czy ciąża bez stosunku jest możliwa? Większość powie, że o ile nie jesteśmy wiatropylni lub nie rozmnażamy się przez pączkowanie, to nie mamy się czego obawiać. Strony przeznaczone dla kobiet roją się od pytań, czy mogę być w ciąży... A więc zapoznajmy się z kilkoma teoriami, dotyczącymi zapłodnienia. Oto lista 10 nieprawdopodobnych teorii zajścia w ciążę rozważanych na forum (zachowano oryginalną pisownię): Zobacz film: "Jak wyliczyć dni płodne?" Szczoteczka lub antena, ciąża murowana: "Witaam szurałam się szczotką oraz anteną od radia czy mogę byc w ciąży??? Proszę o pomoc mam 12 lat POMOCY!!" Zapłodnienie przez wibrator pożyczony od rodziców: "To dość glupia sytuacja ale chciała bym dostać pewną odpowiedz wiec sprubuje wyjasnic bardzo dokładnie. Kiedyś w szufladzie w sypialni rodziców znalazłam zawinięty w majtki wibrator. No i wiem ze to było bardzo głupie ale jakiś czas temu wyjęlam go i masturbowałam sie nim, ale tylko przez majtki dotykając. Teraz bardzo sie boje bo rodzice mogli go uzywać około 2 dni temu i na wibratorze mogly zostać plemniki i zaszłabym w ciąze z wlasym ojcem! Czy to jest mozliwe , ze plemniki przetrwałyby no te około dwa dni zawiniete w majtki w szufladzie w pokoju?Dodam ze wibrator był calkowicie suchy i wyglądal na czysty a ja nie zdezynfekowałam go. Bardzo prosze o odpowiedź, jestem przerażona." Zapłodnienie przez spermę na desce klozetowej: "mam poważne pytanie. czy płyn preejakulacyjny wydalony wraz z moczem pozostawiony na desce klozetowej może zapłodnić. ponieważ zapomniałem jego zetrzeć i pewna dziewczyna weszła zaraz po tym do toalety. przypomniałem sobie jak wyszła i poszłem sprawdzić. ten płyn był gęsty." Ręcznik brata również może być groźny: "mam okropne obawy co do ciąży, nie współżyłam z nikim, ale ostatnio podtarłam się ręcznikiem brata, ale ten był suchy, nie wiem czy mogło dojść do zapłodnienia? Za jakiś tydzień mam dostać okres i mam nadzieje ze dostane, ale czy mozliwe ze przed miesiaczka mam temperature 37 stopni,czy to normalne przed miesiaczką?? Juz normalnie wariuję, nie chce byc w ciazy. :(" Z dotykiem też należy uważać: "mam pytanie. U mnie mija już miesiąc prawie po uprawianiu pettingu z chłopakiem. Od pewnego czasu mam tylko mdłości. Wczoraj dostałam okresu, ale przeczytałam też na niektórych stronach wypowiedzi, że nawet i przy okresie mogę być w ciąży. Po uprawianiu pettingu zrobiłam 2 tygodnie później test ciążowy. Wykazał, że nie jestem w ciąży. Ale nie mam 100% pewności i mam wątpliwości. W ciągu miesiąca był u nas z 3 razy petting. Gdy byłam u chłopaka w domu poszedł do łazienki i potem dotykał moich miejsc intymnych. Czy plemnik lub coś mógł pozostać u niego na ręce i mógł dostać się poprzez dotyk? Czy jestem w ciąży? i czy po okresie powinnam znów zrobić test ciążowy?" Z ust do pochwy... "Witam Mam Pytanie moja bliska koleżanka zrobiła mały bład robiła swojemu chłopakowi przyjemność i on doszedl i sperma cała znalazła sie jej w buzi po czym z jej opowiadań poszła do łazienki i wypluła na reke ta sperme z śliną i pzemiesciła do pochwy czy może zajśc w ciąże w ten sposób? oczekuje szczerej odpowiedzia zarazem madrej krytyki. dziękuje Pozdrawiam." Z prezerwatywy do pochwy... "czy zajde w ciazy wlewajac z prezerwatywy zawartosc do pochwy? w dni plodne.. dodam ze ok 40 minut prezerwatywa lezala w tem. ok 20 stopni" Ciąża bez stosunku: "Okres spóźnia mi się już 31 dzień. Miesiączkę mam od 3 lat i do tej pory była nieregularna i zdażały się przypadki, że cykl mi się przedłużył i w danym miesiącu nie miałam w ogóle krwawienia. Około 2 miesiące temu, gdy całowałam się z chłopakiem on zaczął mnie macać po intymnych okolicach, miałam na sobie majtki, nie były to moje dni płodne, na drugi dzień dostałam okresu ale od tamtego krawienia nie miałam już żadnego i tak jak mówię, cykl znacznie mi się przedłużył. Czy jeśli chłopak miał spermę (nieświeżą) na rękach, to istenieje możliwość zajścia w ciążę? (chciałam zaznaczyć, że on mnie tylko macał, tzw ''palcówki'' nie było). Czy jest możliwe to, że plemniki jakimś cudem znalazły drogę z okolic intymnych do pochwy? Znacznych zmian w organizmie nie zauważyłam, nie mam żadnych mdłości o pomoc, już sama nie wiem co o tym myśleć.. już nawet zaczęłam sobie wmawiać że mi brzuch rośnie! paranoja" Zapłodnienie palcem: "Witam kochałam się z mężem w dni płodne bez zabezpieczenie, mąż nie skończył we mnie tylko na moim brzuchu, a następnie wziął spermę palce i włożył mi je do pochwy, czy jest szansa na zajście w ciąże?? Proszę o szybką Nawet dziewica może obawiać się ciąży: "Witam. Nurtuje mnie jedna sprawa dotycząca zapłodnienia kobiety. Jeśli dziewczyna jest wciąż dziewicą, a nikt i nic tego nie zmieniło, istnieje możliwość, że zostanie ona zapłodniona? Powiedzmy, przez kontakt palca ze spermą, potem została ona wytarta i następny kontakt palca z waginą? A dziewczyna pozostała dziewicą? Na chłopski rozum – czy to możliwe, żeby zapłodnić kobietę, która przez cały czas jest dziewicą, a my nie jesteśmy Bogiem, a ona Maryją? Byłbym wdzięczny za odpowiedzi. Pozdrawiam." Jak widać, kwestia zapłodnienia wcale nie jest taka prosta i jednoznaczna jak nas uczą w książkach od biologii. Według niektórych nie wystarczy zwykły stosunek do tego, aby zajść w ciążę. Strach pomyśleć, co by było, gdyby te możliwości były realne... Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki. polecamy
Strona Główna Choroby Choroby Tarczycy Chciałabym Zajść W Ciążę. Robiłam Badanie Na Tsh I Wyniósł On 3,090 Μiu/Ml . Lekarz Powiedział Że Ma 1 odpowiedzi Chciałabym zajść w ciążę. Robiłam badanie na TSH i wyniósł on 3,090 µIU/ml . Lekarz powiedział że mam w normie ale jak chcę zajść to powinien być 2,5 µIU/ml . Kazał mi zrobić dodatkowe badanie na anty TPO które wyniosło 7,39 µIU/ml a anty TG 10,56 µIU/ml . Czy to jest dobrze czy nie? Proszę o informację. Dzień dobry, zbyt wysokie TSH utrudnia zajście w ciąże. Najlepiej by było, aby Pani wynik TSH mieścił się w przedziale: 1,5 -2,0 µIU/ml. Jeśli chodzi o wyniki badań anty-TPO i anty-TG - tutaj interpretacja jest zależna od wartości referencyjnych, które w każdym laboratorium są inne. Jeżeli oba wskaźniki są powyżej normy, najprawdopodobniej doszło do wzrostu aktywności autoimmunologicznej, czyli zapalnej. Pozdrawiam serdecznie, N. Kołodziejczyk - Dietetyk Blisko Ciebie - Częstochowa, Żarki Uzyskaj odpowiedzi dzięki konsultacji online Jeśli potrzebujesz specjalistycznej porady, umów konsultację online. Otrzymasz wszystkie odpowiedzi bez wychodzenia z domu. Pokaż specjalistów Jak to działa? Mój wynik anty-TPO to 12 przy normie 0,00-34,00. Co to znaczy? Mam 63lat robiłam winiki Anty-TPO 6,34 i Anty-Tg 14,57 chciałabym wiedzieć czy są w normie Dzień dobry, Czy wyniki poniższych badań mogą wskazywac na chorobę Hashimoto: Atpo- 321,7 Ft3- 3,48 Ft4- 0,95 TSH- 5,149 Ponadto Ob podwyzszone trzykrotnie i wysokie leukocyty. Mam 36 lat. Dzień dobry. Mam 47 lat to moje wyniki badań TSH 2,488 FT3 3,46 FT 41,02 anty TPO616,38 anty TG 10,41 Mam pytanie, dostałam dzisiaj wyniki badań krwi. ATPO mam <1,0IU/ml przy wartości referencyjnych jest <5,61. Czy wszystko jest ze mną w porządku? Bo kompletnie nie rozumiem tego mojego wyniku. Czy on jest w normie czy jest niżej niż norma? O czym świadczą poniższe wyniki (czy konwersja FT3 i FT4 jest poprawna?) Kobieta, 28 lat TSH 1,52 µIU/ml (0,27 — 4,20) FT3 3,8 pmol/l (3,1 — 6,8) FT4 11,8 pmol/l (12,0 — 22,0) anty-TPO < IU/ml ( 0 - 5,61) anty-TG < IU/ml (0 - 4,11) Czy przy nadczynności tarczycy można mieć ciężki oddech? Witam, proszę o interpretacje wyników. Dziś robione. Mam 37 lat. Tsh przy normie Ft3 - przy normie Ft4 norma Ferrytyna przy normie Anty TPO 141 norma Anty TG 142 norma Dzień dobry, Kobieta- 50 lat, dziś odebrałam wyniki. Najbardziej niepokoi mnie pierwszy i ostatni wynik. Bardzo proszę o interpretację. TSH-5,487 UI/ml przy normie 0,350-4,940, FT3-2,73 pg/ml przy normie 1,71-3,71, FT4-0,96ng/dl przy normie 0,70-1,48, anty-TPO-2,12 IU/ml przy normie 0,00-5,61, anty-TG-8,57… Dzień dobry, chciałam spytać o wyniki TSH, mam 20 lat a TSH wynosi 3,691µlU/mL. Już drugi lekarz mówi, iż jest w normie. To, że w normie jest jak najbardziej zrozumiałe, ale czy w takim wieku nie jest zbyt wysokie? We wrześniu TSH wynosiło około 3,2, a teraz prawie 3,7. Proszę o analizę. Dodatkowo CRP… Nasi lekarze i specjaliści odpowiedzieli na 418 pytań dotyczących usługi: choroby tarczycy Twoje pytanie zostanie opublikowane anonimowo. Pamiętaj, by zadać jedno konkretne pytanie, opisując problem zwięźle. Pytanie trafi do specjalistów korzystających z serwisu, nie do konkretnego lekarza. Pamiętaj, że zadanie pytania nie zastąpi konsultacji z lekarzem czy specjalistą. Miejsce to nie służy do uzyskania diagnozy czy potwierdzenia tej już wystawionej przez lekarza. W tym celu umów się na wizytę do lekarza. Z troski o Wasze zdrowie nie publikujemy informacji o dawkowaniu leków. Ta wartość jest zbyt krótka. Powinna mieć __LIMIT__ lub więcej znaków. Specjalizacja Wybierz specjalizację lekarza, do którego chcesz skierować pytanie Twój e-mail Użyjemy go tylko do powiadomienia Cię o odpowiedzi lekarza. Nie będzie widoczny publicznie. Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych dotyczących stanu zdrowia w celu zadania pytania Profesjonaliście. Dowiedz się więcej. Dlaczego potrzebujemy Twojej zgody? Twoja zgoda jest nam potrzebna, aby zgodnie z prawem przekazać wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o zadanym przez Ciebie pytaniu. Informujemy Cię, że zgoda może zostać w każdej wycofana, jednak nie wpływa to na ważność przetwarzania przez nas Twoich danych osobowych podjętych w momencie, kiedy zgoda była informacje o moim pytaniu trafią do Profesjonalisty? Tak. Udostępnimy wybranemu przez Ciebie Profesjonaliście informacje o Tobie i zadanym przez Ciebie pytaniu. Dzięki temu Profesjonalista może się do niego mam prawa w związku z wyrażeniem zgody? Możesz w każdej chwili cofnąć zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Masz również prawo zaktualizować swoje dane, wnosić o bycie zapomnianym oraz masz prawo do ograniczenia przetwarzania i przenoszenia danych. Masz również prawo wnieść skargę do organu nadzorczego, jeżeli uważasz, że sposób postępowania z Twoimi danymi osobowymi narusza przepisy jest administratorem moich danych osobowych? Administratorem danych osobowych jest ZnanyLekarz sp. z z siedzibą w Warszawie przy ul. Kolejowej 5/7. Po przekazaniu przez nas Twoich danych osobowych wybranemu Profesjonaliście, również on staje się administratorem Twoich danych osobowych. Aby dowiedzieć się więcej o danych osobowych kliknij tutaj Wszystkie treści, w szczególności pytania i odpowiedzi, dotyczące tematyki medycznej mają charakter informacyjny i w żadnym wypadku nie mogą zastąpić diagnozy medycznej.
chciałabym zajść w ciążę